*Louis*
Pomyśleć? Jej mina mówi sama za siebie ... . Nie chcę mieć złego zdania u niej. Dziwne. Nie wiem czemu. Jest taka ładna, hmmm i taka sexy w tej różowej sukieneczce. Emmm o czym ja myślę. Ciekawe czy kogoś ma. Ona w porównaniu do Samanty. Hmmm. Czemu ją do niej porównuje? Przy niej staję się jakiś inny.
- Co się tak patrzysz? - przebudziła mnie. z nieprzyzwoitych myśli - Puść mnie - powiedziała strzepując moją rękę.
- A jeśli pomyślałem i doszłam do wniosku że jestem tego wart - spojrzała się przebiegle.
- To jesteś w błędzie. - odpowiedziała stanowczo i zeszła mi z pola widzenia. Ja nie jestem wart? Co ja jej zrobiłem? Coś mi się wydaje że jest zła za tą sprzątaczkę. Jeśli złości się o takie drobnostki, co by było jeżeli byli byśmy w związku? Nie wyobrażam tego sobie. Chyba.. .
- Co się tak patrzysz? - przebudziła mnie. z nieprzyzwoitych myśli - Puść mnie - powiedziała strzepując moją rękę.
- A jeśli pomyślałem i doszłam do wniosku że jestem tego wart - spojrzała się przebiegle.
- To jesteś w błędzie. - odpowiedziała stanowczo i zeszła mi z pola widzenia. Ja nie jestem wart? Co ja jej zrobiłem? Coś mi się wydaje że jest zła za tą sprzątaczkę. Jeśli złości się o takie drobnostki, co by było jeżeli byli byśmy w związku? Nie wyobrażam tego sobie. Chyba.. .
*Vanessa*
Co on sobie myśli. Tak się odzywa i miałby być tego wart? Pff.
Wypełniłam swoje obowiązki i miałam trochę wolnego. Więc poszłam do pokoju w którym przebywały pokojówki.
Jak otworzyłam drzwi od razu ujrzałam Bellę wybierającą ciuchy w szafie.
- To co? Może idziemy się przejść, na przykład na lody? Hmm? - spytała przyglądając się pomarańczowej bluzce, po czym skierowała wzrok na mnie.
- Czemu nie - uśmiechnęłam się i zamknęłam drzwi od pokoju.
Ubrałyśmy się i powiadomiłyśmy lokaja o tym że wychodzimy. Powiedział żebyśmy zdążyły na podanie kolacji. Przytaknęłyśmy i poszłyśmy "na miasto" powiedzmy. Doszłyśmy do butki z włoskimi lodami. Były pyszne. Moje ulubione.
- I jak podoba ci się praca ? - spytała Bella, gdy szłyśmy blisko portu. Oplatała nas bryza świeżego powietrza, pachniała tak ładnie. Uwielbiam zapach morza.
- Nie jest tak źle - powiedziałam dochodząc do brzegu - poznałam Nialla.... No i tego Louisa - powiedziałam przewracając oczami.
- Czemu "No i tego Louisa" ? Co sugerujesz? - spytała podchodząc do mnie i razem spoglądałyśmy na słońce wiszące nad taflą wody.
- Wiesz, denerwuje mnie. Uważa się za nie wiadomo kogo. Mówi o wszystkim tak jakby mu się wszystko należało. Ostatnio jak trochę pogadałam z Niallem to miał do mnie o to pretensje - burknęłam - wyobrażasz to sobie?
- AHA. Ta wyobrażam. Dziwne nigdy się tak nie zachowywał.
- Ja tam mam wrażenie jakby był taki od zawsze. Wcale mi się to nie podoba. - powiedziałam spacerując z Bellą brzegiem morza. Zdjęłyśmy buty i szłyśmy chłodnawą wodą uderzającą o nasze nogi. oczach jak wcześniej. Gdy słońce dotknęło lustra wody, ono i niebo stały się jasno-czerwone. To był naprawde piękny widok.
- Ale śliczny zachód słońca... - powiedziała Bella i przerwała spacer.
- Tak. Jest naprawdę słodki - powiedziałam i też przystanęłam. Obejrzałam się i zauważyłam że już dość dużo przeszłyśmy.
- Wiesz, zawsze marzyłam. Spacer o zachodzie słońca, a u mojego boku przystojny blondyn - zaśmiała się spoglądając na słońce. A następnie patrząc na moją uśmiechniętą twarz.
- Marzenia. Nie ma normalnych chłopaków czy tam mężczyzn. Wszyscy są popierdoleni. - burknęłam. Gdy spojrzałam na roześmianą twarz koleżanki roześmiałyśmy się razem.
- Ej, tak w ogóle. To która godzina? - spytałam patrząc na Belle.
- Po 18. Oj, już musimy iść. Od 19 zaczynamy podawać kolacje. Chodźmy bo się spóźnimy.- powiedziała, po czym zawróciłyśmy. Musiałyśmy biec do domu na bosaka, ponieważ miałyśmy jeszcze mokre nogi. Śmieszył nas ten fakt. Biegłyśmy tak już prawie po ciemku śmiałyśmy się i wydurniałyśmy. Jeszcze bardziej rozśmieszyło nas to że inni ludzie dziwnie się na nas patrzyli.
Gdy już dobiegłyśmy do domu państwa Tomlinsonów było troszkę po czasie. Postanowiłyśmy wejść na skróty aby nikt nie zauważył że się spóźniłyśmy. Weszłyśmy do dużego ogrodu naszego szefa. Leżała tam jego córka, koło basenu. Na szczęście się opalała i miała zamknięte oczy.
Spojrzałyśmy na siebie śmiejąc się z naszego szczęścia i tej sytuacji. Ale po chwili zamilkłyśmy jak usłyszałyśmy kroki kogoś z za krzaków.
Szybko podbiegłyśmy do okna (które jest na szczęście na parterze) od naszego pokoju. Już pukałyśmy aby ktoś otworzył gdy nagle usłyszałyśmy czyjś głos.
- Co to ma być? Specjalne wejście dla służby? - spytał ubrany w jensy i szarą koszulkę z napisem "I`m Sexy and I Know It" Louis. Ta pewnie..
Spojrzałyśmy na siebie śmiejąc się z naszego szczęścia i tej sytuacji. Ale po chwili zamilkłyśmy jak usłyszałyśmy kroki kogoś z za krzaków.
Szybko podbiegłyśmy do okna (które jest na szczęście na parterze) od naszego pokoju. Już pukałyśmy aby ktoś otworzył gdy nagle usłyszałyśmy czyjś głos.
- Co to ma być? Specjalne wejście dla służby? - spytał ubrany w jensy i szarą koszulkę z napisem "I`m Sexy and I Know It" Louis. Ta pewnie..
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz